Idol mojego dziecka

Nie pamiętam wszystkich idoli mojeo dzieciństwa, ale na pewno ich miałam. Były wśród nich różne boysbandy, Spice Girls, Michael Jackson i Chuck Norris, ale były nimi także postacie nieistniejące naprawdę, stworzone  – Harry Potter i Pokemony.

Pamiętam, jak kupowało się chipsy, chociaż nikt nie miał na nie ochoty, bo w paczce można było znaleźć tazosa z Pokemonem. Pamiętam też, jak mama kupiła mi ręcznik plażowy Pokemon, który mam do dziś. Mój pokój był obklejony plakatami z filmu o Harrym Potterze, a ja zbierałam różne gadżety związane z tą serią.

Patrząc w przeszłość widzę, że posiadanie idola, ulubionej bajki czy postaci jest ważną częścią dzieciństwa. Z ciekawością obserwowałam rozwój moich dzieci, a wraz z nim rozwój ich zainteresowań. Młody Starszy nigdy nie był szczególnie trwały w swoich wyborach, jego idole szybko się zmieniali. Był Spiderman, Ironman, Zygzak, Star Wars i  Minecraft. Obecnie wchodzi w wiek, w którym idolami zaczynają być gamingowi youtuberzy. Trochę mnie to zaskoczyło i przeraziło, bo to oznacza, że mam już całkiem spore dziecko, czyli jestem starsza, niż mi się wydawało 😉

Młody Młodszy jest trwalszy w swoich uczuciach i, odkąd odkrył Psi Patrol, to dzielne pieski są jego idolami. Pielęgnuje w sobie miłość do nich oglądając co wieczór kolejne odcinki tego sympatycznego serialu.

Obserwując to, dostrzegam, jak wiele mu to daje. Jest to bajka obecnie na topie, więc może dzielić się swoją pasją z kolegami w przedszkolu. Rozmawiają o tym, bawią się w to, wymieniają informacjami o gadżetach, które posiadają, a nawet pożyczają sobie zabawki z tej serii.

Znam kilka osób, które dumne są z tego, że ich dzieci nie są podatne na marketing i nie proszą o zabawki, które są obecnie modne. Zastanawiam się, na ile faktycznie nie są podatne, a na ile po prostu wiedzą, że rodzic i tak tego nie kupi. Mam świadomość, że ciuchy, zabawki i gadżety z ulubionymi bohaterami z bajek powstają po to, bym wydawała na nie swoje pieniądze, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Kupując kolejną figurkę pieska, kupuję jednocześnie uśmiech i radość mojego dziecka.

Są rodzice, którzy nie chcą wspierać tej miłości do idola. Argumentują to tym, że dziecku się znudzi, że zaraz znajdzie innego, a oni zostaną ze stosem zabawek, którymi dziecko nie chce się już bawić. Bardzo możliwe. Dziecko ma prawo błądzić, próbować różnych rzeczy, szukać swoich zainteresowań oraz idoli. Lubię patrzeć na tę podróż moich dzieci i wspierać ich w tym. To jest fajne, gdy mogę z nimi o tym porozmawiać. Dowiedzieć się, dlaczego akurat ta konkretna postać jest tą ulubioną. Poznaję w ten sposób moje dzieci, dowiaduję się o nich coraz więcej, często rzeczy, których bym się nie dowiedziała, gdyby nie ta rozmowa o pasjach i idolach.

Wybór hobby czy ulubionych bohaterów to jeden z pierwszych samodzielnych wyborów naszego dziecka. Patrzę na te wybory z uśmiechem. Patrzę, jak moje dzieci dorastają, kształtuje się im charakter, patrzę, jakimi ludźmi się stają.

Zamierzam, jak tylko mogę, wspierać miłość moich dzieci do ich idoli. To ważne, by ich mieli. Banda pomocnych piesków to dobry autorytet.

PS. Niedługo Dzień Dziecka. Jeśli jeszcze nie macie prezentu dla swojego dziecka, które tak jak Młody Młodszy jest fanem Psiego Patrolu to polecam wam pojazdy Flip&Fly – nowość od Spin Master. Pojazd zrobił furorę u mnie w domu przez swoją wielozadaniowość.

(Visited 336 times, 1 visits today)
Navigate