I komunia święta to nie obowiązek!

Młody Starszy w przyszłym roku przystępuje do I Komunii Świętej. Mimo że czasu jeszcze sporo, to już zaczęły się pierwsze spotkania z rodzicami w tej sprawie i uroczystości w kościele. Jak co tydzień poszliśmy na mszę i trafiliśmy na święcenie różańców.

Przyszli komuniści zapełnili kościół. Różańce, które mieli poświecić, wieszali sobie na szyi, machali nimi nad głową, z krzyży robili miecze, na które walczyli z kolegami. Większość z tych dzieciaków nie miała pojęcia, jak zachować się w kościele – kiedy wstać, kiedy uklęknąć, kiedy usiąść. Część nie umiała się przeżegnać. Patrzyłam na to trochę ze smutkiem, trochę z przerażeniem.

Rodzice tych dzieci biegali po kościele w walce o miejsca siedzące, która dorównywała tej o karpie w Lidlu. Część wyglądała na spanikowanych, część na znudzonych. Tak jak ich dzieci nie bardzo wiedzieli, jak przebiega Msza Święta.

– Mamo, Krzyś jest – zagadał do mnie Młody Starszy tuż przed rozpoczęciem mszy.
Pomyślałam: pewnie, że jest. Jest też Wojtek, Kasia, Basia, Asia, Maciuś i cała reszta twojej klasy, której nigdy tu nie spotykaliśmy.
– Wiesz, ale to dziwne – kontynuował syn – bo nigdy wcześniej go nie było.

Nie było. Za rok znów nie będzie. Możliwe, że za tydzień też go nie będzie, bo za tydzień nikt niczego nie święci, a więc msza – w rozumieniu jego rodziców – bez znaczenia dla przyjęcia pierwszej komunii.

Przez całą msze zadawałam sobie pytanie: Ludzie, dlaczego wy się tak męczycie? Po co tu jesteście? Po co wam ten sakrament? Na co wam to? Czemu męczycie siebie i swoje dzieci?

Bo wypada. Bo trzeba. Bo „co rodzina powie”. (Pisał o tym mój mąż w tekście na Mądrych Rodzicach pt. „Nie posyłaj dziecka do komunii”)

Otóż, nie trzeba. Zrozumcie, nie musicie tu być, sakramenty nie są obowiązkowe. Widzę na waszych twarzach znudzenie i zniecierpliwienie. Nie chcecie być na tej i każdej następnej mszy, ale jesteście, bo komunia.

Marzy mi się, by I Komunia Święta, tak jak reszta sakramentów, była na życzenie. Marzy mi się, by trzeba było iść i o nią poprosić. Marzy mi się, by to rodzice musieli przygotować swoje dziecko do tego sakramentu, a nie szkoła. Ilu rodziców wtedy posłałoby dziecko do komunii?

W moim domu wiara jest bardzo istotnym elementem naszego życia. Nie oznacza to jednak, że logiczne było dla nas, iż syn pójdzie w przyszłym roku do I komunii. Jeśli Kościół uważa, że dziecko w tym wieku może przystąpić do tego sakramentu, to my uznaliśmy, że on może zadecydować, czy chce to zrobić. Spytaliśmy, syna czy chce przystąpić do komunii. Daliśmy mu zastanowić się nad odpowiedzią. Ilu z waz zrobiło to samo, a ilu uznało, że komunia to coś do odhaczenia bez żadnej refleksji?

Mimo wszystko lubię myśleć, że w tym szaleństwie jest metoda. Te wszystkie dzieci, które dziś z ukrzyżowanego Jezusa zrobiły sobie broń, przez prawie rok będą obcować z kościołem, uczyć się modlitw, a wraz z nimi będą też robili to ich rodzice. Może komuś coś w głowie zostanie, może któremuś dziecku spodoba się. Może ktoś wróci do kościoła, do religijności, do praktykowania wiary. A może nic się nie zmieni i zobaczymy się dopiero za 8 lat – przy okazji bierzmowania?

Cover foto: Spesalvi

(Visited 1 596 times, 3 visits today)
  • Alicja Piotrowska

    Moja córka ma 3,5 roku i… marzy o pierwszej komunii. Nie kojarzy tego z imprezą i prezentami, ale po prostu z przyjmowaniem Boga. I bardzo chce. Znajomy ksiądz wspomniał coś o wczesnej komunii za jakieś trzy lata. Jasne, jeśli ona sama będzie tego chciała, jeśli nadal będzie marzyła, to zaczniemy przygotowania wcześniej. Przyjmie pierwszą komunię kameralnie i bez pompy. A jeśli zechce- poczekamy. Tak długo, jak będzie trzeba. To jej sprawa. My jej tylko pokazujemy Boga tak, jak Go sami czujemy.
    Gdy patrzę na takich „okazyjnych” rodziców, podobnie jak Ty, mam mieszane uczucia. Podobnie w Wielką Sobotę w czasie święcenia pokarmów. Z jednej strony myślę po co im to, z drugiej- modlę się, aby im coś z tego zostało.
    Pozdrawiam 🙂

Navigate