Gorsza niepełnosprawność

Żyjemy w czasach, w których nawet niepełnosprawność jest oceniana w kategoriach lepszej i gorszej. Zdążyłam się o tym przekonać. Moja – to jest ta gorsza. To absurdalne, ale jestem gorzej niepełnosprawna, bo, jak się okazuje, można być niepełnosprawnym lepiej.

Kibicowałam projektowi „Jedyna taka mama”, gdy powstał. Miał być miejscem dla niepełnosprawnych mam, z czasem zdążyłam się przekonać, że nie dla wszystkich niepełnosprawnych, a wyszczególnionej grupy.

Pamiętam, gdy szukali mam do projektu. Nawiązałam z nimi kontakt, bo wydawało mi się, że spełniałam wszystkie warunki: jestem niepełnosprawną mamą. Niczego więcej nie oczekiwali. Szybko sprowadzono mnie na ziemię. Oni szukali mam PRAWDZIWIE niepełnosprawnych, a nie jakaś tam głuchota. Kogo to w ogóle obchodzi.

Innym razem natknęłam się na artykuł o miłości osób niepełnosprawnych. Portal, który go opublikował, dodał podpis „pamiętajcie, niepełnosprawność ruchowa nie skreśla szans na miłość”. Postanowiłam się wtedy czepiać słówek i spytałam, czy inna niepełnosprawność przekreśla tę szansę? Dano mi odczuć, że inna niepełnosprawność się nie liczy. Nie dyskutowałam dalej, nie było sensu.

Żyjemy w społeczeństwie, które uznaje tylko widoczną niepełnosprawność. Dla większości niepełnosprawny to ten, który jeździ na wózku. Jeśli możesz chodzić, biegać i tańczyć, to nic Ci nie jest. Nie masz żadnych zmartwień, problemów, utrudnień.

Często spotykałam się ze stwierdzeniem, że mam nie marudzić i pomyśleć o osobach na wózkach, że ja przynajmniej mogę samodzielnie iść. A oni mogą samodzielnie porozmawiać przez telefon. Pogadać z ludźmi bez stresu. Obejrzeć film w telewizji.

Czy moja niepełnosprawność jest gorsza tylko dlatego, że jej nie widać? Tylko dlatego można udawać, że nie istnieje? Nie, ona jest po prostu inna. Zarówno ja, jak i osoba na wózku, jesteśmy w stanie przemieścić się z punktu A do B. Zrobimy to w różny sposób, ale ostatecznie znajdziemy się w tym samym miejscu. Natomiast ja nie zadzwonię.

Każda niepełnosprawność ma swoje plusy i minusy, bariery nie do przeskoczenia. Tak jak ja nie zadzwonię i muszę kogoś prosić o pomoc, tak osoba niepełnosprawna ruchowo nie wstanie z wózka i nie dosięgnie ogórków z górnej półki w markecie, tylko musi poprosić o pomoc. Dla mnie przeszkodą jest domofon, dla niej – schody.

Tak jak niepełnosprawność nie wybiera, tak też nie można wybrać sobie niepełnosprawności i mnie w udziale przypadła mało spektakularna, ale równie mocno utrudniająca życie jak widoczna niepełnosprawność ruchowa.

Osoby niepełnosprawne są wystarczająco dyskryminowane. Po co więc tworzyć dodatkowe podziały na niepełnosprawność lepszą i gorszą? Dlatego, gdy ktoś mówi, że chce pomóc osobom niepełnosprawnym, to niech pomaga wszystkim, których niepełnosprawność dotknęła, bez sortowania, bez wybierania niepełnosprawności lepszej, bo bardziej zjawiskowej. Jeśli myślisz, że jest mi łatwiej, bo mojej niepełnosprawności nie widać i przez to nie jestem przez jej pryzmat oceniana, to jesteś w błędzie. Często fakt, że jej nie widać jest dla mnie dodatkowym utrudnieniem.

(Visited 953 times, 1 visits today)
Navigate