Głuchy u fryzjera

Z niedosłuchem to jest tak, że ilu ludzi, tyle doświadczeń. Ostatnio dane było mi się przekonać, że, choćbym bardzo się starała, to nigdy nie opiszę wszystkich problemów, z jakimi zmagają się osoby z wadą słuchu.

Niedawno dostałam wiadomość od czytelniczki z prośbą o poruszenie pewnego tematu. Sama w życiu bym go nie poruszyła, bo nigdy nie miałam złych doświadczeń w tej kwestii. Chodzi o wizyty u fryzjera.

Sprawa dla mnie była jasna: informuje o niedosłuchu, a potem ustalam z fryzjerem, co chcę mieć na głowie. Robię to przed rozpoczęciem pracy, bo do mycia głowy, farbowania, czy cięcia aparat muszę zdjąć. W czasie pracy fryzjera jestem praktycznie całkowicie głucha, żaden kontakt ze mną nie wchodzi w grę. Po co zatem w ogóle poruszać ten temat? Bo – jak się okazało – przyzwyczajenia fryzjera bywają silniejsze.

Moja czytelniczka robiła to wszystko, co opisałam, a mimo to fryzjerzy z uporem maniaka do niej mówili, a gdy tłumaczyła, że teraz nie słyszy, reagowali irytacją. Rozumiem. Raz w życiu spotkałam się ze zniecierpliwioną, poirytowaną fryzjerką, ale wierzę, że jest ich więcej. Rozumiem wkurzenie czytelniczki, w końcu ktoś ją nieładnie potraktował. Rozumiem też, że po takich sytuacjach zaczęła pisać do salonów z pytaniem, czy w ogóle obsłużą osobę niesłyszącą, rozumiem też jej rozżalenie, gdy salony nie raczyły jej nawet odpisać, ale rozumiem też fryzjerów.

Z góry zakładam, że fryzjer, który zaczyna mówić do klienta przed lustrem, robi to z przyzwyczajenia, a nie ze złośliwości. Niektórzy przez całe swoje życie zawodowe nigdy nie będą mieli okazji by obsługiwać osobę niesłyszącą, zatem w ogóle nie myślą o tym, że wymaga ona nieco innego traktowania, bo komunikacja z nią będzie inna.

Moja czytelniczka zwyczajnie miała pecha, bo nieuprzejme zachowania fryzjerów nie są normą. Równie dobrze osoba słysząca mogła trafić na opryskliwa fryzjerkę.

Niemniej uznałam, że warto napisać ten tekst, by osoby pracujące w takich usługach jak fryzjer czy kosmetyczka nie bały się obsługiwać osób niedosłyszących. Nie martwiły się, że zrobią coś źle, urażą kogoś swoim zachowaniem, że popełnią jakąś gafę. Dziewczyna, która robiła mi manicure i pedicure, jakiś czas temu przyznała mi się, że w pierwszym odruchu trochę się przestraszyła jak ją poinformowałam o moim niedosłuchu, bo nigdy nie miała takiej klientki. Miała prawo się przestraszyć. Bycie w nowej sytuacji może rodzić strach. Ostatecznie świetnie sobie poradziłyśmy, bo mimo strachu była otwarta na komunikację ze mną.

Kieruję ten tekst także do osób niesłyszących. Fryzjerzy nie są złośliwi. Powtórzę to co już pisałam: mówienie do klienta wynika z przyzwyczajenia. Te przyzwyczajenia są silne, zwłaszcza że spora część klientów wręcz oczekuje od fryzjera, by zabawiał rozmową. Dlatego jeśli fryzjer do ciebie mówi, gdy nie masz aparatu na uchu, z uporem przypominaj mu, że w ten sposób się nie dogadacie. Nie bój się o tym przypominać. Mów otwarcie o swoim niedosłuchu. W wielu przypadkach problemem jest to, ze ludzie nie przyznają się do wady słuchu. W ten sposób życie utrudnia się przede wszystkim sobie.

Ostatecznie musimy wszyscy traktować się z szacunkiem i uprzejmością. Bądźmy otwarci na defekty innych ludzi, a także przyzwyczajenia i strach.

(Visited 413 times, 1 visits today)
Navigate