Gdzie Ci mężczyźni?

Natknęłam się ostatnio na Facebooku na krótki filmik pochodzący ze Snapchata. Filmik przedstawiał na oko 16 letniego chłopaka, który zakładał kurtkę. Chłopak był drobny, z modną fryzurą, a kurtka, którą zakładał, mocno wzorzysta i kolorowa, w sam raz dla kogoś w jego wieku. Dopiero po przeczytaniu opisu zrozumiałam, że to jakieś nowe działania nastoletnich szafiarek i szafarzy. Tak promują swoje „outfity” na Snapchacie.

To kompletnie nie moja bajka, mimo to zatrzymałam się przy tym na chwilę. Dlaczego? Bo uderzył mnie hejt bijący z komentarzy.

„Gdzie Ci mężczyźni?!” – nawoływała jakaś uczennica gimnazjum. „Tak, to nie to co kiedyś” – wtórowała jej koleżanka z ławki. „Facet to ma być facet, a nie cipa w rurkach” – dodała kolejna. „Jak taka pizda miałaby mnie obronić?” – padło kolejne pytanie. I wiele innych, ale wciąż w tym samym tonie.

Zacznijmy od początku. Co to znaczy, że facet to ma być facet? Jaki nim nie jest? Skąd to wartościowanie? Dlaczego ten chłopak niby jest mniej męski od kolegi z klasy? Bo nosi rurki? Litości. Od kiedy spodnie są wyznacznikiem męskości? Co w takim razie z męskością Szkotów? Z jednej strony wszystkie kobiety chcą modnie ubranych mężczyzn, a gdy Ci zaczynają ubierać się w zgodzie z obowiązująca modą, to są wyzywani od cip.

Co to za argument, że facet musi umieć obronić swoja kobietę? A co jeśli nie umie? Co jeśli nawet ma 2 metry wzrostu i tyle samo szerokości, ale jest całkowicie przeciwny jakiejkolwiek przemocy i nie rozwiązuje problemów przy pomocy pięści? Co z niepełnosprawnymi, którzy także marzą o miłości? Co jeśli twój idealny facet nagle zachoruje, stanie się słaby albo nawet będzie potrzebował Twojej pomocy i opieki? Przestaniesz w nim widzieć faceta? Stanie się dla Ciebie mniej męski? Od kiedy obijanie mord innym to wskaźnik męskości? Powiesz, że tu chodzi o poczucie bezpieczeństwa. To ja też Ci coś powiem. Mój mąż jest mojego wzrostu i 6 kg ode mnie lżejszy i czuję się przy nim całkowicie bezpiecznie. To dlatego, że to nie góra mięśni daje poczucie bezpieczeństwa.

W kółko mówi się o kryzysie męskości. Odnoszę wrażenie, że większym problemem jest kryzys mózgu, bo na niego cierpi coraz więcej osób. Jeśli dla kogoś wyznacznikiem męskości jest rodzaj fryzury lub fason spodni, to najwidoczniej jego mózg przechodzi głęboki kryzys.

Nie istnieje coś takiego jak prawdziwy mężczyzna i prawdziwa kobieta. Dla mnie facet w rurkach jest jak najbardziej prawdziwy i męski. Ten nastolatek w kolorowej kurtce też był prawdziwym mężczyzną, bardzo młodym, ale wciąż mężczyzną i może w jego odczuciu właśnie ta kurtka dodawała mu męskości.

Uwielbiam drobnych facetów w rurkach. Lubię też hipster-drwali. Nie cierpię mięśniaków z siłowni obok i dresów spod bloku.  Który z nich jest zatem prawdziwym mężczyzną? O którym z nich mogę powiedzieć – no, to jest facet? Powiem Ci, o którym. O wszystkich.

(Visited 872 times, 1 visits today)
Navigate