Frustracie, nie chcę twojej opinii!

Zwierz popkulturalny wrzuca na swój prywatny profil zdjęcie pierścionka zaręczynowego – „brzydki”, „nie chciałabym takiego”, „jak można nosić coś takiego”, „wolę klasykę”…

Anna Lewandowska wrzuca zdjęcie ze spaceru z Klarą – „brzydki wózek”, „odczep te tandetne skrzydełka”, „taki drogi, a taki paskudny”…

Blogerka wrzuca zdjęcie – „popraw brwi”, „brzydki makijaż”, „ta fryzura Ci nie pasuje”, „wszystko fajnie, ale bluzka brzydka”…

Wrzucam swoje zdjęcie ślubne – „widziałam ładniejsze panny młode”, „mogłaś coś zrobić z włosami”, „makijaż mało wyjściowy”, „i tak się rozstaniecie”, „zwykła popisówa”, „za skromnie”…

Wszystkie te sytuacje, a także wiele innych łączy jedno – wyrażenie opinii.

Ludzie są przekonani, że jeśli ktoś coś wrzuca, by pokazać szerszemu gronu, to robi to po to, by poznać ich opinię. Skoro coś jest w internecie, to znaczy, że należy to cenić, a ocenić = skrytykować.

To tak nie działa. Fakt, że ktoś wrzuca coś na swojego facebooka czy instagrama, nie oznacza, że oczekuje opinii. Zwierz popkulturalny chciała tylko pochwalić się pierścionkiem, Ania Lewandowska – spacerem, blogerka po prostu pokazała się w swojej stylizacji, a ja poinformowałam o ważnym dla mnie dniu. Żadna z nas nie chciała opinii.

Ktoś spyta: to po co to wrzucasz? By się pochwalić, by poinformować o ważnych w moim życiu zmianach, by pokazać, jak żyje i – bo mogę. Jeśli komuś to przeszkadza, jeśli go to nie interesuje, to po prostu omija mój profil z daleka. Zakładam, że jeśli Ty coś wrzucasz do internetu to też nie po to, by zbierać krytykę. Ty też jej nie chcesz.

Jeśli chcę opinii, to o nią pytam. Tak jak wtedy, gdy prosiłam o pomoc w wyborze butów na imprezę. Wtedy mogliście podzielić się swoją opinią, którą ja wzięłam pod uwagę, bo naprawdę mi na niej zależało. Gdy jednak nie proszę o opinię, to dlatego, że jej po prostu nie chcę. Co mi po opinii, że np. mam brzydkie okulary skoro a) mnie się podobają b) i tak już nie kupię innych. Zresztą – gdybym wymieniła na inne, to zaraz znalazłby się ktoś, kto powiedziałby, że poprzednie były lepsze.

Czyli tylko pochwały? Tak. Jeśli nie masz mi nic miłego do napisania, to milcz. Nie rozumiem ludzi, którzy czują potrzebę krytykowania innych, choć nikt ich nie pytał o zdanie. Jeśli nie podoba Ci się wózek Lewandowsiej, a bardzo chcesz zostawić swój komentarz, to skup się na tym, co Ci się podoba albo milcz. Ona i tak wózka nie zmieni. Jeśli nie podoba Ci się pierścionek Zwierza, to pogratuluj zaręczyn, albo milcz. Ona i tak nie zmieni pierścionka.

Nie potrzebuję krytycznych uwag na swój temat i nic dziwnego, że ich nie chcę. Nie ma też nic dziwnego w tym, że z chęcią przyjmuję komplementy. Wiecie dlaczego? Bo komplement jest dobry, bo poprawia humor, bo po jego przeczytaniu jest mi miło, bo motywuje do działania i sprawia, że się uśmiecham.

Przyznam wam się, że sama kiedyś taka byłam. Wytykałam błędy, zostawiałam krytyczne komentarze. To było złe. Wstydzę się tego. Nauczyłam się, że, jeśli nie mam nic dobrego do napisania, to milczę. Nie muszę kłamać, prawić fałszywych komplementów, po prostu milczę.

Praca w internecie czyni gruboskórnym, a jednak, gdy widzę komentarz, który ma na celu mnie tylko skrytykować, popsuć humor – „ale masz brzydkie brwi”, to na chwilę robi mi się przykro. Zastanawiam się, dlaczego ta osoba to napisała? Co chciała osiągnąć? Dlaczego obrzuca mnie gównem, gdy ja sypię w nią brokatem? Tak właśnie jest, ja się do was uśmiecham, witam z wami radośnie, bo cieszę się, że jesteście. Na to przychodzi jakiś buc i chce to popsuć.

Czasem zarzuca mi się, że należy mi tylko przytakiwać. To nieprawda. Lubię dyskusje z wami, lubię wymianę poglądów, ale czym innym jest wymiana poglądów, a czym innym krytykowanie mojego punktu widzenia. Czym innym jest napisanie „nie zgadzam się z Tobą, bo…”, a czym innym napisanie mi „jesteś głupia”. Czasem dostrzegam moment, w którym dalsze przerzucanie się argumentami nie ma sensu, bo żadna ze stron nikogo nie przekona, a powoli zbliżamy się do kłótni, jesteśmy o krok od epitetów. To moment, w którym należy się wycofać, zamknąć dyskusję.

Ja nie potrzebuję i ty też nie potrzebujesz krytycznych uwag na swój temat. Mamy jednak pełne prawo dzielić się swoimi radościami. Nie możemy tylko pozwolić, by ktoś nam je popsuł. Nie możemy pozwolić sobie na to by psuć dobre chwile innym. Nie bądźmy sfrustrowanymi bucami.

(Visited 220 times, 1 visits today)
Navigate