Facebookowy samosąd

W internecie pojawił się filmik, na którym widzimy, jak kilka nastolatek z gdańskiego gimnazjum bije siedzącą na ziemi dziewczynę. Wokół pełno ludzi. Ktoś kręci filmik. Nikt nie reaguje. Wręcz przeciwnie – obserwatorzy mają dużo radości i kibicują agresorkom.

Dzięki filmowi i okolicznościom jego upublicznienia wiemy wszystko: znamy tożsamość ofiary, poznajemy twarze agresorów oraz przyglądających się zajściu uczniów. Wszystko jest jawne, bez poszanowania jakiejkolwiek prywatności. Teraz to krąży sobie w internecie, jest masowo udostępniane na Facebooku. Zostanie z nami na zawsze.

Internauci są czujni. Szybko odnaleźli profile agresywnych dziewczyn. Na grupach dla nastolatków dzieciaki przechwalają się, kto wysłał im gorszą wiadomość. Wszystko dokumentują screenami. Między wyzwiskami są nie tylko życzenia śmierci, ale i groźby.  Setki wiadomości z groźbami i wyzwiskami.

Ktoś powie, że dobrze im tak, że należy się smarkulom za znęcanie się nad innymi, ale przecież nie tędy droga. Nastolatki, którzy wysyłają te wiadomości, tak naprawdę niewiele różnią się od bijących dziewczyn. Jednak oni mają prawo inaczej nie umieć. Nie mieć w sobie tyle dojrzałości, by spojrzeć na tę sprawę inaczej, dać się ponieść emocjom.

Warto jednak tu zauważyć promyk nadziei. Ci nastolatkowie z grup widzą zło, umieją je rozpoznać i chcą na nie zareagować. Reagują źle, bo nikt nie nauczył, jak reagować dobrze. Nikt im nie powiedział: „Zło dobrem zwyciężaj”.

Problem jeszcze większy pojawia się, kiedy ludzie dorośli popierają takie zachowania.

Słowa ranią tak samo jak te brutalne uderzenia, a może nawet bardziej. Nic nie wskóramy, niczego nie nauczymy tych dziewczyn życzeniem im śmierci i groźbami gwałtu zbiorowego. Możemy je tym zaszczuć, przestraszyć, zniszczyć im życie, a – nawet byłabym skłonna stwierdzić – doprowadzić do samobójstwa, ale nie sprawimy, by dostrzegły, że znęcanie się nad koleżanką jest złe.

Te dziewczyny nie urodziły się agresywne. Ktoś je na takie wychował. Ktoś im pokazał, że tak można, że nie ma w tym nic złego. Ktoś sprawił, że, czyniąc to, czuły się bezkarne, inaczej nie pozwoliłyby na nagrywanie tego. Ten ktoś był dorosły. Ten ktoś to rodzice.

Biciem nie oduczysz dziecka bicia. Dlatego zamiast znęcać się nad tymi dziewczynami tak samo, jak one znęcały się nad swoją ofiarą, powinniśmy tak naprawdę próbować je zrozumieć. Dowiedzieć się, co nimi kieruje. Jeśli trzeba, poddać terapii, która je naprostuje. Szykanowanie tego nie zrobi. Będą też oczywiście musiały ponieść prawne konsekwencje tego, co zrobiły.

Udostępnianie tego filmu – wbrew temu, co sądzi osoba, która go upubliczniła – wcale nie rozwiąże problemu przemocy w szkole. Nie jestem też do końca pewna, czy jego publikowanie to był dobry pomysł. W tym momencie nie ma już tylko jednej ofiary. Jest ich kilka. Dziś wszystkie dzieci z filmiku – w tym te, które biją – w jakimś sensie są ofiarami.

Nie bronię i nie usprawiedliwiam bicia rówieśników. Nagranie jest straszne.  Patrzyłam na nie i zastanawiałam się, jak można mieć w sobie tyle agresji, jak można robić coś takiego drugiemu człowiekowi? Mimo to nie uważam, by facebookowy samosąd był tu rozwiązaniem. Dziewczyny powinny być ukarane – to jasne, ale w sposób wychowawczy. Taki, aby zrozumiały zło, którego się dopuściły. Internetowa popularność tego nie uczyni.

(Visited 4 217 times, 5 visits today)
  • Jedyny głos rozsądku, który dzisiaj na ten temat się pojawił.

  • A ja mam mieszane odczucia. Gdyby moja córka była ofiarą tych pustych panienek, miałabym w nosie ich wychowanie, bo to nie do mnie należy, po prostu nogi z tyłka bym powyrywała. Poza tym to nie są dzieci. A w każdym razie pamiętam siebie w tym wieku, pamiętam, o czym myślałam, co robiłam, jak się zachowywałam. Nie oszukujmy się, 14latek to już „stary koń”, a nie dziecko, który powinien mieć nieco oleju w głowie.

Navigate