Droga niesłysząca nastolatko…

Jakiś czas temu, gdy szukałam materiałów do #SkoroSerceSlyszy, natknęłam się na bardzo smutny wątek na jakimś forum. Nastoletnia niesłysząca dziewczyna pytała, czy ma szanse na znalezienie chłopaka i miłości.

Nie ma niczego dziwnego w tym pytaniu. Sama zadawałam je sobie miliony razy. Wręcz byłam przekonana, że z moim niedosłuchem pozostanę stara panną z gromadką kotów. Nie wierzyłam, że ktokolwiek mógłby chcieć ze mną być, a co dopiero mnie pokochać. Normalne myślenie dla nastolatki, która czuje się wybrakowana i gorsza od rówieśników. Bałam się chłopaków, później mężczyzn, bo nie czułam się dla nich atrakcyjna. W pytaniu postawionym przez tę dziewczynę było tyle bólu! Musiała czuć dokładnie to samo, co ja kiedyś. Nie to pytanie jednak mnie zasmuciło.

Pod pytaniem były odpowiedzi. Większość brzmiała: „tak, ale tylko z inną głuchą osobą” lub „myślę, że powinnaś poszukać niesłyszącego chłopaka, wątpię, że inny będzie chciał z Tobą być” i była jeszcze ta odpowiedź: „tak, jeśli jesteś ładna”.

Z doświadczenia wiem, że ta dziewczyna z wiekiem się pozbiera i to pytanie z czasem uzna za absurdalne, dlatego właśnie najbardziej zasmuciły mnie te odpowiedzi.

Droga niesłysząca nastolatko, pozwól, że odpowiem Ci na Twoje pytanie: Tak, masz szansę na miłość. Nie musisz być wyjątkowo ładna. Nie musisz szukać wśród osób niesłyszących. Miłość sama Cię znajdzie w najmniej oczekiwanym momencie. Wyjdź do ludzi. Nie bój się. Daj się poznać. Otwórz się na ludzi. To nie Twój problem ze słuchem dziś Cię dyskwalifikuje w Twoim umyśle, a brak pewności siebie. Wierzę, że od czasu, gdy zadałaś to pytanie, wiele się zmieniło.

Nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość ze strony jakiegokolwiek chłopaka. Z mojego niedosłuchu nabijały się tylko i wyłącznie dziewczyny. Nigdy mój niedosłuch nie stanął mi na drodze do bycia w związku, mniej lub bardziej poważnym. Nikt nigdy nie robił z tego problemu. Ten niedosłuch był. Czasem coś utrudniał, np. trzeba było oglądać tylko filmy z napisami, ale nigdy nie stał się powodem rozstania. Był częścią mnie i z ta częścią wchodziłam w różne relacje damsko-męskie.

Mam najlepszego męża na świecie, fajne dzieci, jestem szczęśliwa. Niedosłuch w zdobyciu tego wszystkiego mi nie przeszkodził. Choć kiedyś uważałam, że nigdy nie wyjdę za mąż, nigdy nie będę miała dzieci, nikt nie będzie mnie chciał, to się myliłam.

Pamiętaj, że, aby ktokolwiek zaakceptował Ciebie i niepełnosprawność z jakąkolwiek się zmagasz, najpierw Ty sam/a musisz ją zaakceptować.

(Visited 642 times, 1 visits today)
  • Asia Kosecka

    Kolejny piękny tekst. Uwielbiam ten cykl, bo dużo mi daje – nie tylko wiedzy o osobach niedosłyszących.
    „Miłość sama Cię znajdzie w najmniej oczekiwanym momencie. Wyjdź do ludzi. Nie bój się. Daj się poznać. Otwórz się na ludzi.” W tych kilku zdaniach ujęłaś całą „udrękę” (nie wiem, czy nie za mocne słowo?) mojego derpowego życia – oczywiście, wyłączając te pierwsze, bo to stwierdzenie, któremu hołduję od zawsze.
    Nic na siłę.
    Wszystko młotkiem :P.

  • www.mojenozyczki.blogspot.com

    Nie jestem osobą niesłyszącą jak ta nastolatka, ale wiem, że brak pewności siebie jest czymś co nie pozwala Nam żyć tak jak chcielibyśmy, cały czas nas coś ogranicza. Trzeba znaleźć to co w nas siebie i otworzyć na świat. Teraz mi się to łatwo piszę, ale kiedyś tak nie było.

  • Daria

    Rany, pod każdym postem mam ochotę coś wpisać, coś dodać. Napiszę tutaj. O implantach mamy podobne zdanie, dopóki sobie świetnie z nimi radzę, nie dam się zaimplantować (i mama uznała też, że nie będzie decydować i sama podejmę tę decyzję), nie słyszę od urodzenia, ale mówię tak, że rzadko kto się poznaje, że mam problem ze słuchem (ogromna robota mamy i logopedek, dziękuję Mamo!). O miłości – też myślałam, że będę starą panną, pierwsze relacje damsko-męskie zaczęłam nawiązywać grubo po 20. w szkole byłam obiektem kpin, a tymczasem mam najcudowniejszego partnera pod słońcem (słyszącego!), dla którego niedosłuch jest po prostu częścią mnie, nie utrudnia nam życia, to jeszcze jest ze mną pomimo ciężkiej choroby płuc. Są ludzie i parapety, życzmy sobie jak najwięcej ludzi w naszym życiu 😉

Navigate