Dlaczego nie podpiszę dziecku zgody na tatuaż

„Na dupie se zrób”, „Jak Ty będziesz na starość wyglądać?”, „Gdzie Ty pracę znajdziesz?”, „Co ludzie powiedzą?” – to są teksty, które ludzie wytatuowani słyszą najczęściej. Zdążyłam się do nich przyzwyczaić i nie reaguję na nie, chyba że uśmiechem. Na słowa bardziej hardcorowe i krzywdzące jak stwierdzenia, że jestem chora psychicznie albo byłam w więzieniu, nie reaguje wcale. Liczyłam się z tym.

Jest dodatkowy tekst, który czasem słyszę z kolei od miłośników tatuaży: „Twoje dzieci mają super, podpiszesz im zgodę na tatuaż”.

Otóż, wcale nie podpiszę. Część uznała mnie przez to za hipokrytkę. Jak to tak, sama wytatuowana jestem, a dziecku odmawiam?

Miałam 18 lat, gdy zrobiłam pierwszy tatuaż – tribal na prawym biodrze. Dzisiaj bym tego tatuażu nie zrobiła. Wtedy wydawał mi się świetny, najlepszy na świecie. Miałam też głupie pomysły na żenujące tatuaże jak chińskie znaczki, skrzydła na plecach, łacińska sentencja na ręce. Dramat. Minęło 10 lat i wzory wybieram zupełnie inne, bardziej świadomie, a nie dla samego posiadania tatuażu. Lubię swój tribal nadal, ale po prostu wiem, że dziś nawet bym na niego nie spojrzała. Nie zamierzam więc brać odpowiedzialności za idiotyczne pomysły szesnastolatka. Jeśli ma żałować wybranego wzoru, to ja nie chcę być współwinna tylko dlatego, że podpisałam mu zgodę.

16 lat to taka dolna granica. Odpowiedzialny tatuator nie wytatuuje młodszej osoby. Jeśli jakiś wyrazi zgodę, to uciekaj z tego studia czym prędzej, bo masz do czynienia z nieodpowiedzialnym człowiekiem. W wieku 16 lat młody człowiek, choć często wygląda już poważnie, wciąż rośnie. Znam przypadki gwałtownego skoku wzrostu, w którym szesnastoletni maluch wyrósł na osiemnastoletniego giganta. Co robi się z tatuażem przy nagłym skoku wzrostu? Rozciąga się. Są to raczej skrajne przypadki, ale warto mieć je na uwadze. Wtedy tatuaż jest do poprawki, a może i całkowitego zakrycia przez inny wzór.

Jeszcze za czasów, gdy bardzo interesowałam się tatuażami i udzielałam się na forach z nimi związanych, czytałam wypowiedzi nastolatków, którzy szantażowali rodziców, że jeśli nie podpiszą im zgody na tatuaż w studiu, to pójdą do kumpla z bramy obok się wytatuować. Cóż ja zrobię w takiej sytuacji? Pouczę o konsekwencjach, jakimi mogą być złapana w takich miejscach żółtaczka albo HIV, pokażę tatuaże ze stron „Janusze tatuażu” czy „Jaram się wydziaranymi dresami” żeby zobaczyli jakie „cuda” wychodzą spod rąk pseudotatuatorów i „róbcie co chcecie”. Liczę jednak na to, że moje dzieci, obserwując mnie i to, że tatuuje się tylko w profesjonalnych studiach, nie wpadną na pomysł odwiedzin u kogoś takiego, ani szantażowania mnie takim pomysłem.

Tatuaż musi być samodzielną decyzją. Nie bez powodu istnieje granica wieku, która jasno mówi, że to musi być decyzja dorosła. Nie będę histeryzować jak moja mama – „nigdzie więcej z Tobą nie pójdę!”, możliwe, że nawet dołożę się do tatuażu albo w całości go zasponsoruję, bo tatuaże bardzo lubię, ale nigdy nie będę do tatuowania namawiać i podpisywać zgód na ten nieodwracalny proces.

(Visited 586 times, 1 visits today)
Navigate