Dawajcie prezenty niemowlakom

Obserwuję od pewnego czasu pewien trend w dawaniu dzieciom prezentów. Nie krytykuję go, a jedynie się z nim nie zgadzam. Przy okazji dziecięcych świąt, np. Dnia Dziecka, wiele osób daje prezenty rodzicom małych dzieci zamiast samym dzieciom. W ten sposób dostają one zapas pampersów, szczepienia, kontrolne badania, zapas mleka itd.

Osoby, które w ten sposób podchodzą do dawania prezentów, uważają, że niemowlakowi i tak jest wszystko jedno, a rodzicom przyda się pomoc. Nie sposób odmówić temu logiki, wszak miesięczne dziecko nie ma pojęcia o istnieniu Dnia Dziecka czy Mikołajek, nie wie też jeszcze o tym, czym są prezenty. Niemniej uważam, że taki sposób obdarowywania maluszka jest traktowaniem go nie jako pełnoprawną osobę, a kandydata na człowieka. Starszym dzieciom (choć też nie zawsze) i dorosłym ludziom dajemy prezenty bezpośrednio. W naszym społeczeństwie dzieci niestety wciąż są traktowane niepoważnie. Osobiście uważam, że, żeby to zmienić, musimy dzieci zacząć traktować poważnie od urodzenia nawet w tak banalnych sprawach jak prezent. Gdy wypada Dzień Dziecka, dawajmy więc prezent dziecku, a nie jego rodzicom.

Jeśli podchodzimy tak do sprawy obdarowywania prezentów, to należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie: kiedy dziecku należy się jego własny prezent? Z moich obserwacji i wielu przeprowadzonych rozmów wynika, że niektórzy nie dają prezentów nawet dzieciom siedmioletnim, bo „to jeszcze nie ten wiek”. Z drugiej strony patrzę na swojego sześciolatka i wiem, że „ten wiek” był już dawno temu. Uwielbiam patrzeć na radość rozpakowywanych prezentów. Uwielbiam spełniać jego marzenia, które są przeróżne i nie zawsze kosztowne, czasem zwyczajnie pomysłowe. Pamiętam, jak Młody Młodszy, gdy miał cztery lata, chciał maskotę zielonego aniołka. To było nie do zdobycia. Na szczęście żyjemy w czasach, w których maskotki można robić na zamówienie. Radość z aniołka była bezcenna, miód na moje serce.

Jeśli upieramy się, by pomóc rodzicom, to kupno zabawek dla ich dziecka też jest formą takiej pomocy. Każde dziecko powinno mieć zabawki. Jeśli zatem nikt ich nie daje, to rodzice muszą kupić je sami. Udana zabawka zajmie dziecko na trochę i mama znajdzie wtedy chwilę, by w spokoju wypić kawę. Niewątpliwie jest to nieoceniona pomoc. Mój starszy syn zaraz po urodzeniu dostał od mojej siostry żółwia, który świecił i wydawał dźwięki natury np. szum morza. To był najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostał. Młody Starszy zawsze wyciszał się przy tej zabawce słuchając melodii i oglądając zielone światełka, którymi świeciła. Ja dzięki temu miałam wolną chwilę.

Moje dzieci dostają ode mnie prezenty od urodzenia, bez względu na ich wiek. Od chwili, gdy dowiedziałam się o ciąży, traktuję tych małych ludzi poważnie, świętuję więc z nimi ich okazje. Traktuję ich jak pełnoprawnych ludzi, którymi przecież są, według zasad panujących w moim domu czyli skoro np. na imieniny wszyscy dostają prezenty, to miesięczne dziecko też. Robię to dlatego, że jest pełnoprawnym członkiem rodziny, pełnoprawnym człowiekiem. Dzień Dziecka należy do dziecka, a nie jego rodziców.

Patrząc na współczesnych rodziców, odnoszę czasami wrażenie, że boimy się prezentów. Ile razy poruszam ten temat, zawsze pojawia się spora grupa ludzi, uważających, że prezenty są złe. Rzekomo, obdarowując dziecko, robimy mu krzywdę, wychowujemy na roszczeniowego, rozwydrzonego człowieka. Bez prezentów również można na takiego wychować, dlatego nie demonizujmy upominków. Trzeba jedynie podchodzić do tej kwestii mądrze.

Zostawiam kilka propozycji zabawek, które świetnie sprawdzą się jako prezent dla najmłodszych dzieci. Dają gwarancję, że ucieszą nie tylko pociechę, ale i ich rodziców:

> KUPISZ TUTAJ<

>KUPISZ TUTAJ<

>KUPISZ TUTAJ<

>KUPISZ TUTAJ<

>KUPISZ TUTAJ<

 

 

Partnerem wpisu jest marka Smily Play

(Visited 511 times, 1 visits today)
Navigate