Daj sobie spokój

Przełom października i listopada przyniósł mi gorsze samopoczucie i zwykłe osłabienie. Pierwszy raz od dawna dopadła mnie choroba. Niestety w czasie, gdy miałam gości na kilka dni, więc nie mogłam się położyć i najgorszego przeleżeć, a przechodzenie choroby nic dobrego przynieść nie mogło.

Poza chorobą dopadło mnie zwykłe zmęczenie pracą. Nie zniechęcenie czy brak weny, ale zmęczenie. Siadałam, żeby coś napisać i jedyne, co czułam, to „nie chce mi się”. Postanowiłam walczyć z brakiem motywacji, bo wkurzało mnie snucie się po domu bez celu, a poza tym wiedziałam, że jest to nieodpowiedzialne.

Zapisywałam zatem od góry do dołu moją tablicę z zadaniami na konkretny dzień. Byle jak najwięcej. Jeśli wydawało mi się, że pozycji jest za mało, to dopisywałam. Chciałam nadrobić te stracone dni. Efekt był taki, że samo patrzenie na tę tablicę mnie przytłaczało, a dodatkowo doszła frustracja spowodowana tym, ze większość, a nawet wszystkie punkty nie były odhaczone. Nie zrobiłam nic.

Przeglądając internet i zastanawiając się co ja robię ze swoim życiem, natrafiłam całkiem przypadkiem na zdanie, które wcale nie jest odkrywcze, ale było mi w tamtym momencie potrzebne: Człowiek czasem nie potrafi nic nie robić, pobyć sam ze sobą. Gdy tylko nie mamy nic do zrobienia, momentalnie zaczynamy wyszukiwać sobie zajęcia. Wpadłam w tę pułapkę robienia czegoś na siłę. Denerwowało mnie nic nie robienie, więc narzucałam sobie więcej niż byłam w stanie udźwignąć.

Postanowiłam dać sobie spokój. Tablicę dokładnie umyłam, by nie nosiła nawet śladu jakiegokolwiek zadania. Wstawałam rano i czekałam, co dzień przyniesie. Efekt był taki, że zaczęłam coś robić. Wykonywałam część swoich obowiązków domowych i zawodowych. Na koniec dnia byłam z siebie zadowolona, a nie – sfrustrowana niewykonanymi obowiązkami.

Jasne, że mogłam zawsze zrobić więcej, ale to był moment, w którym liczyło się, bym zaczęła robić cokolwiek, a nie – jak najwięcej.

Jeśli wam się kiedyś przydarzy takie poczucie bezsensu, zniechęcenie, to poddajcie się temu. Nie wymagajcie od siebie. Pozwólcie sobie na przeżycie tego. Nie walczcie z tym. Nie ma sensu na siłę udawać, że jest się w formie i można góry przenosić. 

Często mówi się, że chciałoby się mieć święty spokój. No to przede wszystkim sami go sobie dajmy.

(Visited 144 times, 1 visits today)
Navigate