Czy warto mieć własnego BB-8

Czy warto wydać 700zł na zabawkę? Tak, pod warunkiem, że jest to dron BB-8.

13288970_1444211475604497_1500928176_n

Nie sądziłam, że moje dzieci będą jeszcze kiedykolwiek miały zabawkę, która zrobi na mnie wrażenie. W moim odczuciu mieli już wszystko. Nawet jeśli na rynku pojawiała się jakaś nowość, to w najlepszym wypadku była ona lepszą wersją tego, co już istnieje. Zdanie zmieniłam, gdy otrzymaliśmy od Bavio dron wzorowany na droidzie z najnowszej części Gwiezdnych Wojen – BB-8

Już w momencie, gdy zobaczyłam pudełko, w które BB8 był zapakowany, wiedziałam, że trzymam w ręku produkt ekskluzywny. Opakowanie jest tak piękne, że mam ochotę postawić je jako ozdobę w pokoju.

Opakowanie BB-8 jest przepiękne i szalenie eleganckie
Opakowanie BB-8 jest przepiękne i szalenie eleganckie

Sam dron jest cudownie uroczy. Zaraz po uruchomieniu przywitał się z nami świecąc na rożne kolory i kręcąc się wokół własnej osi. Nie mogliśmy go nie pokochać, gdy tak cieszył się na nasz widok.

Do BB-8 dołączona jest zgrabna ładowarka. Podłącza się ją do komputera za pomocą kabla USB (dołączony do zestawu), a na niej stawia drona. Według informacji na pudełku naładowany do pełna dron starcza na godzinę zabawy, ale ładuje sie go bardzo szybko.

Sami przyznajcie, że ładowarka jest śliczna
Sami przyznajcie, że ładowarka jest śliczna

Jestem zachwycona pomysłem sterowania. BB-8 sterowany jest za pomocą aplikacji na iOS lub Android, a więc tylko hipsterzy z Windowsem na smartfonie lub tablecie nie bedą mieli możliwości zabawy. Producent nie kłamie twierdząc, że aplikacja sterująca jest piękna i dopracowana w każdym szczególe. Oczywiście wszystko pozostaje w kosmicznym klimacie Star Wars.

IMAG0590

Pomijając walory estetyczne to sterowanie BB-8 jest proste i intuicyjne. Mój czterolatek całkiem nieźle sobie radzi, a jego siedmioletni brat z łatwością obsługuje nie tylko sterowanie, ale całą aplikację. No właśnie, bo BB-8 nie tylko się toczy jak ten filmowy (serio, porusza się identycznie), ale ma też sporo opcji dodatkowych.

Dronem można sterować ręcznie, ale ma też już gotowe komendy, które wyrażają jego emocje. Jest kiwanie głową na tak i kręcenie na nie. Jest złość i radość. Patrzenie, jak nasz mały robocik okazuje swoje niezadowolenie, szalenie nas rozśmieszyło. Ponadto można go wysłać na zwiady i otrzymać raport o napotkanych przeszkodach, temperaturze powietrza itd.

Ulubioną opcja Młodego Starszego jest nagrywanie filmów przez BB-8 i ich odtwarzanie za pomocą halogenu. Dokładnie w ten sam sposób w jaki robił to filmowy BB-8 i jego starszy kolega z poprzednich części sagi R2-D2.

Za pomocą kamery w iPadzie dron BB-8 może nakręcić krótki filmik
Za pomocą kamery w iPadzie dron BB-8 może nakręcić krótki filmik

W tym momencie możesz powiedzieć, że nasz robocik to nic innego jak zdalnie sterowana zabawka, a takie można kupić już za kilkadziesiąt złotych, po co zatem wydawać 700 zł? Czym różni się BB-8 od innych zdalnie sterowanych zabawek?

Moje dzieci maja dużo tego typu zabawek, głównie samochodów, ale jest też helikopter. Mamy samochody małe, terenowe, a także te całkiem spore, wzorowane na luksusowych markach. Odkąd pamiętam, wszystkie stoją na półce i się kurzą.

Myślę, że to właśnie różnica w sterowaniu jest kluczem do sukcesu BB-8. Jak już pisałam, sama aplikacja sprawia wiele radości, a kulanie robota po pokoju jest czymś dodatkowym. Odkrywanie nowych umiejętności drona sprawia wiele frajdy – nie tylko moim dzieciom, ale i mnie.

Aplikacja to część niesamowitej zabawy
Aplikacja to część niesamowitej zabawy

Producent twierdzi, że zabawka jest przeznaczona dla dzieci od 6 roku życia i znów nie kłamie. Co prawda młodsze dziecko ogarnie sterowanie, ale np. Młody Młodszy uznał, że można z tego robota zrobić piłkę i od razu zamierzał się do rzutu . BB-8 jest naprawdę solidnie wykonany, ale obawiam się, że w roli piłki raczej by się nie sprawdził, dlatego jednak polecam tę zabawkę dla dziecka, które już nie wkłada wszystkiego co ma pod rękę do buzi ani tym nie rzuca.

Minusem drona na pewno jest jego cena. Jest drogi i tyle. Niemniej uważam, że wart jest swojej ceny. Do minusów zaliczę także to, że aplikacja jest w języku angielskim, co może utrudnić np. czytanie raportu, o którym wcześniej wspomniałam. Jednakże wspomniałam też o tym, że aplikacja jest intuicyjna i nawet bez znajomosci angielskiego z powodzeniem można sie bawić.

Gdyby ktoś mnie dziś spytal, co kupić dziecku, bez wahania odpowiedziałabym, że małego, przyjaznego BB-8, który niewątpliwie podbije serca nie tylko fanów Gwiezdnych Wojen.

BB-8 do kupienia jest tutaj.

PS. Nie, nikt mi nie zapłacił za te hymny pochwalne. 🙂

(Visited 554 times, 1 visits today)
Navigate