Czy tatuowanie imienia partnera to głupi pomysł?

Czytając tytuł na pewno od razu odpowiedziałeś: „Tak! To bardzo głupi pomysł!”. W sumie trudno się nie zgodzić, ale ja postanowiłam zagłębić trochę ten temat, spojrzeć na niego z innej strony. Może to wcale nie jest aż tak głupie?

Piszę z własnego doświadczenia. Sama kiedyś, wytatuowałam sobie imię ówczesnej sympatii, byłego męża dokładniej. Gdy robiłam ten tatuaż, byłam przekonana, że robię dobrze, że nigdy nie będę go żałować, bo przecież to mąż, będziemy ze sobą całe życie. Na sugestię mojej siostry, a co jak się rozstaniemy reagowałam oburzeniem, bo przecież nie mieliśmy prawa rozstać się. Taka wielka miłość.

Siostra jednak miała racje i po czasie zostałam z imieniem byłego na karku. Czy żałowałam? Nie. Czy mi przeszkadzał? Też nie. Ani ziębił, ani parzył, ot po prostu był. Nie zwracałam na niego uwagi, zapomniałam, że go mam. Był powodem do zgryźliwych żartów znajomych, a ja śmiałam się razem z nimi. Mimo to zakryłam go w końcu innym tatuażem, bo jakby nie patrzeć lepiej go było nie mieć niż mieć. W szczególności gdy byłam już w nowym związku małżeńskim.

W studiu tatuażu, w którym w swoim czasie przebywałam codziennie, spotykałam wielu ludzi, którzy przyszli tatuować sobie imiona sympatii. Patrząc na nich stwierdziłam, że to nie jest jakoś okrutnie złe, głupie i nieodpowiedzialne. Widać na tym etapie życia byli gotowi podjąć taką decyzję. Wielu z nich traktowało ten tatuaż na zasadzie „nawet jeśli się nie uda to zostanie pamiątka” i faktycznie spotykałam takich, którzy mieli tatuaże już dawno byłych kobiet i mężczyzn. Oczywiście uważam, że żeby zachować sobie taką pamiątkę to dużo zależy od formy rozstania i tego co do niego doprowadziło. No ja dziękuję bardzo za pamiątkę po przemocowcu.

Gdybym dziś miała wytatuować sobie coś związanego z moim mężem to bym to zrobiła. Może nie całe imię (bo to nuda), ale nie miałabym z tym problemu. Jest we mnie pewność, że się nie rozstaniemy (choć wtedy też taką miałam gdy tatuowałam imię), ale nawet gdyby tak się stało to na tym etapie życia mam w sobie taką gotowość. Co później by się z takim tatuażem stało zweryfikowałoby życie.

Zawsze można też wytatuować coś mniej oczywistego, nawiązującego do związku, co będzie czytelne tylko dla nas. To mogą być dwa takie same tatuaże, może to być wzór, który kompletny jest przy zestawieniu ze sobą. Zachwycił mnie pomył rodziców mojej koleżanki: jedno ma wytatuowane mrówki idące w górę, drugi idące w dół. Dla postronnej osoby to tylko mrówki, dla nich, bardzo ważny tatuaż.

Na tatuaże imion zawsze uśmiecham się z sympatią, a nie politowaniem, bo w sumie to fantastyczne, że ktoś tak kocha, że chce tę miłość wyryć na ciele (albo jest po prostu tak głupi 😉 ). Nie mniej, proponuję w tej kwestii dystans i poważne przemyślenie decyzji.

(Visited 276 times, 1 visits today)
Navigate