Cukierek albo psikus

Pogodziłam się z faktem, że Halloween staje się w Polsce coraz popularniejsze. W większości przypadków to wciąż są przebierane imprezy dla dorosłych, a nie zabawa dla dzieci.

Wciąż w Polsce jesteśmy podzieleni na zwolenników i przeciwników święta i nadal – odnoszę wrażenie – liczba przeciwników jest znacznie większa. Dlatego nie jestem przekonana co do tego, by dzieci biegały po domach i krzyczały „cukierek albo psikus”. Wiąże się to z ryzykiem, że zostaną naprawdę brzydko potraktowane. Jeśli jednak już zgadzamy się na to, by dzieci poszły sępić słodycze, to uważam, że należy je uwrażliwić na to, iż nie jest to nasze święto, nie każdy je obchodzi, a nawet nie każdy wie o jego istnieniu.

Ani ja, ani moje dzieci Halloween nie obchodzimy. Moje dzieci nie są z tego powodu nieszczęśliwe, nie odczuwają żadnej straty. Wiedzą, dlaczego tak się dzieje i zgadzają się z tym. W związku z tym zaczęłam się zastanawiać, co jeśli jakieś dziecko zapuka do naszych drzwi, by wykrzyczeć nam „cukierek albo psikus”? Chyba mu dam tego cukierka, bo chcę uniknąć psikusa, bo właśnie w całej tej zabawie o psikusach z dziećmi powinniśmy porozmawiać.

Kilka lat temu do starszej sąsiadki mojej kuzynki wpadły na Halloween dzieci. Sąsiadka, kobieta zdecydowanie starej daty, nie miała pojęcia, czym jest Halloween, nie rozumiała, dlaczego jakieś dzieci przebrane za potwory proszą ją o cukierki, nie dała im więc tych słodyczy. W odwecie, czyli jako psikus, dzieci wysypały jej mąkę na wycieraczkę.

Tu się trzeba zatrzymać i coś wyjaśnić. Dla starszej pani posprzątanie tej mąki to był wyczyn. Musiała także wyjść z domu kupić nową wycieraczkę, co było kolejnym wyczynem. Ostatecznie ta kobieta ma prawo nie lubić dzieci i klnąć na czym świat stoi. Pewnie właśnie szykowała się na cmentarz, a tu wpadła jej dodatkowa, upierdliwa robota.

Mimo że sama Halloween nie obchodzę, to nie uważam, że to zło, które powinno być prawnie zakazane, ale uważam, że powinniśmy uczyć dzieci empatii i wrażliwości. Psikus za brak cukierka powinien być psikusem, powinien śmieszyć obie strony. Nie może być uciążliwym, dokuczliwym obciążeniem dla starszych ludzi, a właściwie – dla żadnych ludzi. Powinniśmy wyjaśnić dzieciom, że na tym świecie wciąż żyją ludzie, którzy nie mają pojęcia o Halloween. Nie rozumieją tego, co się wokół nich dzieje i tym ludziom powinno się odpuścić. Psikus może być uciążliwy i doprowadzać do ponoszenia dodatkowych kosztów przez ludzi, którzy Halloween nie obchodzą.

Ktoś powie, że trzeba było dać cukierka, to mój problem, że święta dyni nie obchodzę. Otóż nie. Wychowana w takim, a nie innym kraju, w takiej, a nie innej kulturze jestem wciąż w większości, która zamiast Halloween wybiera wizytę na grobach najbliższych. Bez względu na powody, dla których nie obchodzę Halloween, nie powinnam być stratna przez to, że ktoś chce to święto obchodzić. Psikus to jest niegroźny, zabawny dowcip, a nie porysowanie samochodu gwoździem.

Jeśli chcemy, by nasze dzieci były w ten dzień dobrze traktowane nawet przez przeciwników święta, by zamiast „wypierdalać, bachory” usłyszały „przykro mi, dzieci, nie mam cukierków”, to musimy nauczyć je, by w ten dzień przekazywały dobro i uśmiech. Wkurzenie sąsiada nic nie da. Natomiast psikus, który go rozśmieszy może sprawić, że za rok będzie miał cukierki.

(Visited 423 times, 1 visits today)
Navigate