Byłam kiedyś gotką

Chodziłam ostatnio po Warszawie nieco więcej niż zazwyczaj. Dzięki temu odkryłam miejsce, w którym spotykają nastoletni przedstawiciele subkultur. Widząc młode gotki, zawsze uśmiecham się pod nosem. Uśmiecham się z życzliwością, bo sama kiedyś taka byłam. Byłam też święcie przekonana, że zostanę taka na zawsze.

Jako zbuntowana nastolatka przeżywająca ból istnienia, co typowe w tym wieku, poszukiwałam osobistego świętego graala, czyli siebie. Odkryłam, że najlepiej czuję się jako outsiderka święcie przekonana o swojej oryginalności i indywidualności. W ten sposób zostałam członkiem subkultury.

Biedna nastolatka niewiedząca czego chce
Smutne dziecko przeżywające ból istnienia

Zamiast kupować pierwsze szpilki, ja kupowałam glany. Dwa rozmiary za duże, bo innych nie było, a ja bardzo chciałam mieć glany. Nosiłam je później cały rok na okrągło bez względu na to czy było -30 stopni, czy +30. Miałam też gustowną obrożę z kolcami, pieszczochę i obowiązkowy pasek z ćwiekami. Jaka ja się wtedy czułam mroczna i zła.

Wtedy robiłam tylko czarno białe zdjęcia. Niby artystycznie. Rzekomo mrocznie.
Mówiłam, że bardzo gustowna obróżka

Na tym etapie odkryłam też uroki piercingu. Pamiętam, że jako dziecko widziałam w wieczornych wiadomościach krótki reportaż o wykolczykowanych, młodych ludziach. Do dziś pamiętam, jak chłopak z dreadami mówił, że kolczyk w języku pomaga mu jeść makaron spaghetti. Od tamtej pory bardzo chciałam mieć kolczyk w języku. Zrobiłam zatem ten kolczyk w wieku 17 lat i mam go do dziś. To nie był jednak koniec mojego kolczykowania. Następnie przebiłam: brew, wargę, znowu wargę, nos, przegrodę nosową, znów wargę, nasadę nosa, sutki, pępek w dwóch miejscach, znowu język. W pewnym momencie wyglądałam jakbym uciekła ze złomowiska.

Układ kolczyków nieustannie się zmieniał. Same kolczyki też.

To nie był jednak koniec mojej podróży w głąb siebie. Otóż subkultury też się od siebie różnią. Trzeba było podjąć decyzję, do której z nich chcę należeć. Ostatecznie padło na gotyk. Porzuciłam zatem podarte spodnie i szelki w czaszki, a na ich miejsce wskoczyły długie spódnice i koszule z żabotem. Twarz malowałam białym podkładem i czarnym cieniem. Moja szafa to była jedna wielka czerń.

Stylówa na spacer z dziećmi
Zdjęcie z sesji, ale ciuchy codziennie.
Mój jesienny płaszczyk. Żadne to przebranie. To ubranie!
Stylówa na wypad do miasta.
Boże, ja naprawdę tak z domu wyszłam!

Przestałam być w końcu nastolatką. Byłam pewna, że odnalazłam to, co odnaleźć miałam, bo jako matka i żona nadal nosiłam się w wiktoriańskim gotyku, a moja twarz nadal była marzeniem złomiarza. Skoro miałam już dwadzieścia parę lat i wciąż nosiłam się w tym stylu, nie brałam pod uwagę, że kiedyś go zmienię. Sądziłam, że czas na zmiany już minął.

Wave Gothic Treffen 2013 i moja zarąbista stylowa na piknik wiktoriański. Nigdy później w swoim życiu nie byłam tak elegancka.
Tę czerwoną dopinkę mam do dziś. Obecnie jednak moje naturalne włosy są dłuższe od tej kitajki.
Znów WGT. Tym razem z roku 2011
Ale za tymi butami to ja tęsknię

Pewnego dnia spojrzenia ludzi na ulicy zaczęły mnie parzyć. Źle się czułam sama ze sobą. Kolczyki straciłam przy drugim porodzie, bo musiałam wszystkie wyciągnąć do cesarki i już ich na nowo nie wkładałam. Styl i ciuchy jednak pozostały. W pewnym momencie zaczęły mi ciążyć. Chciałam założyć coś kolorowego, ale nie miałam. Zaczęłam zatem wyprzedaż moich drogocennych, z trudem zdobytych ciuchów. Na ich miejsce kupiłam dżinsy i kolorowe koszulki.

Ze starym stylem pożegnałam się zmieniając również kolor włosów.
Te buty były bardzo spoko. Dodatkowo ręcznie malowane.
Zamiast obróżki i kolczyków – czapki z daszkiem. Dziś również ich nie noszę.
Za to noszę kapelusze 🙂

Tak o to z mrocznej gotki stałam się kobietą z opaską jednorożca na głowie. Bycie częścią subkultury nauczyło mnie nie zwracać uwagi na innych i na to, że się gapią, co procentuje tym, że wychodzę z domu w stroju kota bez myśli „co ludzie powiedzą”.

A jak nie kapelusze to wianki
Z gotki w tęczowego jednorożca
(Visited 870 times, 1 visits today)
Navigate