Buc buca urodzi

Jedna z moich facebookowych znajomych opisała ostatnio historię, która spotkała ją u fryzjera. Rozwydrzony dziesięciolatek, który miał głowę mytą obok niej, był opryskliwy w stosunku do fryzjerek, gdyż uważał, że one mało zarabiają, a wiec można nimi pomiatać. Przy okazji chwalił się swoimi rodzicami, którzy mają renomowaną restaurację i dużo zarabiają.

Znajoma podsumowała sytuację stwierdzając, że za takie zachowanie odpowiada genetyka, że buc urodzi/spłodzi buca i nic się na to nie poradzi. Zaznaczyła też jasno, że nie uznaje argumentu o wychowaniu dziecka, bo to nie ma żadnego znaczenia. Ot genetyka, koniec kropka.

Próbowałam dyskutować na ten temat,  ale zleciało się zbyt dużo osób myślących jak znajoma i nie przyjmujących argumentów innych niż ich. Jednakże jestem blogerką, a więc temat tego, czy buc urodzi buca, mogę rozwinąć sobie tutaj.

Otóż bycie bucem nie jest uwarunkowane genetycznie wbrew temu, co myśli moja znajoma. Gówniarz u fryzjera był bucem, bo najprawdopodobniej inne dwa buce go na niego wychowały. Możliwe, że te dwa buce – mama i tata – też byli na buców wychowani i taki model wychowania przekazują dalej.

Mogło być też jednak zupełnie inaczej. Możliwe, że rodzice dwóch buców to złoci, uprzejmi ludzie, którzy wychowywali swoje dzieci jak mogą, jednak warunki środowiskowe zrobiły swoje. Może Pan Buc kiedyś był uroczy, ale dorobienie się na renomowanej restauracji uderzyło mu do głowy i zaczął czuć się lepszy od innych? A może Pani Buc była uprzejmą kobietą, ale wyszła za mąż za Pana Buca i się od niego bucowatością zaraziła, a teraz wychowują tak swoje dziecko? Możliwe, że ten paskudny dzieciak w przyszłości zrozumie swoje zachowanie i będzie się za nie wstydził. Znam wielu ludzi, którzy mają rodziców z piekła rodem, a sami są świetnymi ludźmi.

Nie twierdzę, że genetyka jest bez znaczenia, ale nikt się chamem nie rodzi. Dziecko rodzi się dobre. Gdyby od genetyki zależało, czy ktoś jest uprzejmy czy nie, czy będzie bucem czy nie, to miałabym koszmarne dzieci, a tak się składa, że mam dzieci sympatyczne i dobre. Dzieci nie rodzą się z uprzedzeniami do fryzjerek i ludzi, którzy mało zarabiają. To wpływ środowiska, w jakim obraca się dziecko, jego kolegów, a przede wszystkim rodziców kształtuje go na takiego, a nie innego człowieka.

Tak sobie myślę, że po prostu łatwiej jest zwalić winę za porażki wychowawcze na genetykę niż przyznać się przed samym sobą, że się nawaliło.

(Visited 571 times, 1 visits today)
Navigate