Bohater

Wstaję o 6 rano, by zdążyć wyprowadzić psa i naszykować dziecko do szkoły. Przedszkolak to sprawa męża. Później: piorę, sprzątam, gotuję, pracuję. Odbieram dziecko ze szkoły, odpytuję z tabliczki mnożenia, zabieram Młodego Młodszego na plac zabaw, szykuję kolację, czytam dzieciom przed snem.

Gdy dzieci były młodsze, karmiłam – najpierw piersią, później mlekiem modyfikowanym, manną, papkami warzywnymi, które gotowałam sama, kąpałam, przewijałam, pilnowałam, wychowywałam. Normalne czynności, które wykonuje matka.

Teraz wyobraźmy sobie na chwilę, że robię to wszystko jako ojciec (pomijam karmienie piersią). Wtedy nie wykonywałabym typowych czynności dla rodzica. Jako ojciec zostałabym uznana za bohatera. Byłabym ideałem pożądanym przez kobiety. Mężczyzną, któremu należałoby wręczyć medal z wychowywania dzieci.

Jestem jednak kobietą, nikt mi medalu wręczać nie chciał za wytarcie pupy dziecku. Gdy czasem zdarzało mi się ponarzekać, westchnąć, że mi ciężko, że mąż mógłby mi więcej pomagać, to słyszałam zawsze to samo – trzeba było sobie dzieci nie robić. No, bo przecież skoro zdecydowałam się na dzieci, to musi mi być lekko i przyjemnie, bo przecież mam, czego chciałam, więc o co mi chodzi. Jakim prawem narzekam?

Teraz znów wyobraźmy sobie, że narzekam będąc ojcem. Mówię, że trochę mi ciężko, że zmęczony jestem, że żona mogłaby przejąć część obowiązków. W odpowiedzi nikt nie powie, że trzeba było sobie dzieci nie robić, tylko żeby babę w końcu ustawić, bo to wyrodna matka jest! On taki dobry, kochany, tyle przy dzieciach robi, nic dziwnego, że mu ciężko, a ta zołza nic mu nie pomaga.

Żeby na świecie pojawiło się dziecko, potrzebna są i mama, i tata. To nie mama ma dziecko. To nie tata ma dziecko. To rodzice mają dziecko. Jest w takim samym stopniu mamy jak i taty. Dlatego oboje mają obowiązki względem tego dziecka. Oboje są mu potrzebni. Oboje mają prawo być swoją rolą zmęczeni i ponarzekać. Jeśli więc ktoś jest tu bohaterem, to są to rodzice. Nie tylko tata.

(Visited 905 times, 1 visits today)
  • Agata Filewicz

    Niestety jeszcze jesteśmy przesiąknięci obrazem domu i wychowania sprzed lat. Przecież nawet nasze mamy [nie wszystkie oczywiście] żyły w świecie, w którym widoczny był mur między paniami – gospodyniami domowymi a panami – maszynkami do zarabiania pieniędzy. Na szczęście wychodzimy z tych stereotypów, nie dajemy się degradować i pozwalamy naszym partnerom na zajmowanie się dziećmi.

    • Tak, p[ozwalamy, a jak oni to robią to wtedy są uznawani za bohaterów.

      • Agata Filewicz

        To się zmieni, w końcu to męskie „pomaganie” przy dzieciach stanie się chlebem powszednim 🙂

        • Może za pokolenia moich dzieci to nie, ale już ich dzieci – możliwe,.

Navigate