Bliskich nie słucham

W wywiadzie, który kiedyś przeprowadziłam z mężem na potrzeby #SkoroSerceSłyszy, mój mąż powiedział, że czasem trudniej nam się dogadać teraz, gdy jesteśmy ze sobą na co dzień niż na początku naszej znajomości. Stwierdził, że to dlatego, że ja bardziej odpuszczam, a to dlatego, że on mi spowszedniał.

Strasznie się wtedy oburzyłam. Jakie odpuszczam? Jakie spowszedniał? Czyżby nie wiedział, że jestem w nim wciąż tak samo szaleńczo zakochana, a może i bardziej? Czyżbym musiała mu to powtórzyć milion pięćset dziesiąty?

Całkiem niedawno zrozumiałam, że w jednym miał wtedy rację – odpuszczam.

Chciałabym, aby wszystkie bliskie mi osoby mi to wybaczyły, bo odpuszczam przy nich wszystkich, nie tylko przy mężu. Odkąd zrozumiałam, skąd się to bierze, łatwiej było mi też samej sobie wybaczyć, że nie zawsze słucham z należytą uwagą. Wyjaśnię wam bardzo prosto, dlaczego odpuszczam w kontakcie z najbliższymi mi osobami i zobaczycie, że wbrew pozorom kryje się za tym wiele ciepłych emocji.

Osoba słysząca po prostu słyszy. Pomyśl, nie zastanawiasz się nad tym, że coś słyszysz, to się po prostu dzieje. Jeśli jest nudne, przestajesz słuchać, ale wciąż słyszysz. Ja, aby słyszeć, a przez to słuchać, muszę bardzo się skupić i wyostrzyć wszystkie zmysły. Gdy byłam na BlogUpdate, przez całą konferencję, a także w przerwach, trwałam w pełnym skupieniu. Odnoszę wrażenie, że w tamtym momencie dźwięki chłonęłam także przez skórę. Po konferencji i jednych warsztatach byłam tak wykończona, że ledwo dotarłam do domu, a wszystko dlatego, że przez kilka godzin słuchałam, a  przynajmniej się starałam.

W momencie, gdy rozmawiam z mężem, pozwalam sobie na więcej swobody w kontakcie. Nie jest to wynikiem tego, że go nie szanuję, czy nie chcę słuchać, a tego, ze czuję się przy nim swobodnie. Nie muszę się przed nim krępować i wstydzić. Druga strona jest taka, że on też może mnie opieprzyć za niesłuchanie.

W domu chcę się czuć swobodnie. Móc odpocząć, wyluzować. Oczywiście są momenty pełnego skupienia, gdy rozmawiamy o czymś ważnym, ale gdy gadamy „o wszystkim i o niczym”, to chciałabym móc rozmawiać bez spinania się.

Pozwól nie słyszeć swoim bliskim. Jeśli pozwalają sobie na „lżejsze słuchanie” to dlatego, że Ci ufają. Ja wiem, że to denerwujące, ale, uwierz, dla nas, osób niedosłyszących, to, że mamy problemy ze słuchem, też jest denerwujące. Uwierz, chcemy Cię słyszeć. Następnym razem, gdy się zdenerwujesz, że żona/mąż nie słucha, to przypomnij sobie ten tekst – po prostu przy Tobie czuje się swobodnie i Ci ufa.

(Visited 423 times, 1 visits today)
  • Myślę, że to wspaniałe, że w gronie najbliższych tak się rozluźniamy (w sumie to „lżejsze słuchanie” możemy odnieść do nas wszystkich, słyszymy, a nie słuchamy). Jasne, że jak ktoś mówi o ważnych sprawach, to trzeba się skupić i tu nie ma, co uwznioślać puszczania czegoś mimo uszu, ale tak na co dzień- to rozluźnienie, ta ciepła pewność i bezpieczeństwo- są piękne:)

  • Asia

    Miło,że ktoś też tak ma 🙂 To drugi post,ale na pewno nadrobię wszystkie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Navigate