A Ty masz poczucie humoru?

Poczucie humoru to takie coś, co ułatwia życie, dlatego lepiej je mieć niż nie. Uważam, że sama poczucie humoru mam. Umiem śmiać się z wielu rzeczy, w tym również tych, które balansują na granicy dobrgo smaku. Niemniej prędzej czy później znajduje się ktoś, kto zarzuca mi brak poczucia humoru. Jestem przekonana, że zdarza się to większości ludzi. Kiedy? W szczególnych sytuacjach.

Często na przykład w seksistowskich dyskusjach pojawia się zarzut wobec kobiet, że to tylko żart, a one nie mają poczucia humoru. Z poczuciem humoru jest tak, że każdy ma własne i w jego granicach nie musi mieścić się seksizm, rasizm, homofobia, itd. To nie brak poczucia humoru, a zwyczajnie niechęć do żartowania z konkretnych tematów.

Gdy Młody Starszy miał ze 4 lata, zaczynał płakać za każdym razem, gdy ktoś zaczynał mówić, że kupi mu coś dziewczyńskiego np. różowe spodnie albo lalkę Barbie. Z wiekiem przestał płakać, ale strasznie się o takie żarty wkurza. Na początku uważałam, że ten płacz i nerwy to przesada i też zarzucałam mu brak poczucia humoru. Z czasem zrozumiałam, że jego humor po prostu nie obejmuje tego głupiego żartu, on nie chce się z tego śmiać. Pozostało mi to uszanować.

To tak jak wtedy gdy moja mama moim znajomym czy mężowi opowiadała żenujące historie z mojego dzieciństwa. Też się wkurzałam i mówiłam, że ma przestać. Oczywiście wtedy słyszałam, że nie umiem się bawić i nie mam poczucia humoru. Mam, ale nie obejmuje ono ośmieszania mnie.

Może być też tak, że toleruję nawet najbardziej hardcorowe żarty na najdelikatniejsze tematy, ale nie ze wszystkimi chcę w ten sposób żartować. Gdy z mężem wymieniamy się szowinistycznymi żartami, urządzając sobie prywatną wojnę płci, to mnie one śmieszą. Dogryzamy sobie, przerzucamy ciętymi ripostami i jest wesoło. Nie znaczy to, że te same wypowiedzi z ust innej osoby (niekoniecznie obcej) będę traktować tak samo. Zwyczajnie dlatego, że z innymi ludźmi nie chcę tak żartować.

Warto też zwrócić uwagę na coś, co roboczo nazwałam sobie „kulturą żartu”. Chodzi o to, by mieć wrażliwość na innych. Zanim wrzucę jakiś głupi mem albo opowiem w towarzystwie kawał, zastanowie się, czy nikogo on nie urazi. Niektóre rzeczy są po prostu za mocne i jedynie osoby ze specyficznym poczuciem humoru i wrażliwością uznają je za zabawne.

Pamiętam jak tuż po skończeniu leczenia nowotworowego spotkałam się ze znajomymi i jeden z kumpli opowiedział jakiś kawał o Jasiu i raku. Z perspektywy czasu uważam ten kawał za zabawny, ale wtedy po prostu mnie zatkało. Znajomy nie miał złych intencji, po prostu nie pomyślał. To jest jednak dowód, że nawet przy żartowaniu należy włączyć myślenie, żeby się później głupio nie tłumaczyć – to tylko żart. Cóż, żart też może skrzywdzić.

Zarzucenie komuś braku poczucia humoru jest tak naprawdę zarzutem o to, że nie chcemy śmiać się z tego, co nas śmieszy. Nie chcemy przyjąć do wiadomości, że ktoś może mieć inną wrażliwość, inny humor tolerować.

Podobnie pisałam kiedyś o dystansie do siebie. Z poczuciem humoru zasada jest ta sama: nie jest obowiązkowe.

(Visited 198 times, 1 visits today)
Navigate