3 powszechne mity o niesłyszących

Czytając niedawno komentarze pod artykułem na Antyweb o aplikacji wymyślonej przez kolejnego najmłodszego milionera w Polsce, zrozumiałam, jak mało ludzie wiedzą o osobach niesłyszących. Pominę to, czy ta aplikacja ma sens (nie ma); skupię się na komentarzach.

Zdaję sobie sprawę, że ludzie sprawni mogę nie wiedzieć, nie rozumieć, mieć własne wyobrażenia na temat jakiejś niepełnosprawności, w tym niedosłuchu. Rozumiem to w pełni, bo sama przecież nie wiem wszystkiego o innych niepełnosprawnościach. Jednak jeśli ktoś zaczyna mnie przekonywać do swojej racji, bo jemu jakiś tam super hiper ekstra profesor o tym mówił na jakichś tam równie super wykładach, to nóż mi się w kieszeni otwiera.

Nie jestem profesorem, ale zamierzam w tym tekście obalić najczęściej powtarzane mity na temat osób niesłyszących. Mimo braku tytułu naukowego, gwarantuję Ci, że przekazuję Ci wiedzę rzetelną.

Mit 1: Osoby niesłyszące nie mówią

Mówią. Nauka mowy osoby całkowicie niesłyszącej jest długa, trudna, żmudna i nie zawsze zakończona sukcesem. To, jak osoba głucha opanuje mowę, zależy od pracy, jaką się włoży w naukę. Umiejętność mowy to sukces zespołu: dziecka, rodziców i nauczycieli.  Jest naprawdę mało osób niemych, większość niesłyszących mówi choć trochę. Zakres mowy jest ogromny, od poziomu kilkulatka, do płynnej mowy.

Mit 2: Osoby niesłyszące nie umieją pisać i czytać

Umieją. Nawet jeśli idzie im to topornie i nie wszystkie słowa rozumieją, to potrafią pisać i czytać. Poznałam osoby, które czytały jak dzieci w pierwszej klasie podstawówki, ale także takie, które skończyły kilka kierunków studiów. Pamiętaj, że mówię teraz o osobach całkowicie niesłyszących. Poziom umiejętności pisania i czytania tu także jest uzależniony od pracy zespołowej.

Mit 3: Wystarczy założyć aparat słuchowy, by wszystko słyszeć

Działanie aparatów jest postrzegane jak działanie okularów – zakładasz i działa. Wielokrotnie, gdy prosiłam o powtórzenie, spotkałam się z zarzutem, że nie noszę aparatów.  Aby aparat zadziałał potrzebny jest długi czas adaptacji i rehabilitacja. Niestety, przez niewiedzę, ja ominęłam ten drugi punkt, nikt mnie i moich rodziców nie pokierował do logopedy. Zresztą logopeda kojarzy się z nauką mowy, a nie – słuchu. Jestem przekonana, że gdyby nie zostało to zaniedbane, to dziś słyszałabym lepiej. W aparatach trzeba nauczyć się słuchać. Po założeniu swoich pierwszych aparatów słyszałam o wiele lepiej, ale nie rozumiałam nic. Do dziś tak jest, że słyszę, ale nie rozumiem. Prawie rok temu kupiłam nowy aparat słuchowy. Miało być o wiele lepiej, a tak naprawdę jest o wiele gorzej, ponieważ mój mózg był przystosowany do słuchania przez stary aparat i do dziś przestawia się na nowy. Tak więc działanie aparatu jest uzależnione od wielu czynników i nie działa on od razu idealnie. Z tego powodu wiele osób, które powinny nosić aparat, zniechęca się, bo mają zupełnie inne wyobrażenie o działaniu aparatu.

Zrozumiałam, że bez tych wyjaśnień nie możemy iść dalej. Nie mogłabym wam przekazać więcej, zaprosić do swojego świata, wspólnej wędrówki przez historię, którą w tym roku chcę wam opowiedzieć.

(Visited 2 399 times, 1 visits today)
Navigate