Cierpienie musi być brzydkie

„Taka wielka rozpacz, a makijażyk jest” – przeczytałam komentarz do zamieszczonego przeze mnie zdjęcia na fanpage’u bloga. Minął tydzień odkąd jestem sama z dziećmi. Wciąż nie wiem co się dzieje z moim mężem. Wysłałam mu stos listów, ale nie mam pojęcia czy je otrzymał i czy będzie miał jak na nie odpowiedzieć. To był ciężki tydzień. Codzienność, praca, początek roku szkolnego, pozamykanie spraw męża i wyjaśnianie sytuacji. W tym wszystkim był strach, smutek, roztargnienie, przerażenie, bezradność. Z pomocą ludzi, bliższych i dalszych znajomych jakoś sobie radzimy. Jakoś ten tydzień przeżyłam. Jakoś, a nie dobrze. Tydzień, który dla mnie trwał całą wieczność. No więc wrzuciłam zdjęcie po tygodniu rozpaczy, jestem na nim w makijażu i to był powód do poddania watpliwości czy faktycznie potrzebuję pomocy, czy faktycznie cierpię. Ludzie mają pewne oczekiwania względem osób zrozpaczonych i potrzebujacych. Rozpacz musi być brzydka, widoczna gołym okiem. Nie mogę mieć zatem makijażu, pomalowanym paznokci…

Navigate