Głuchy u fryzjera

Z niedosłuchem to jest tak, że ilu ludzi, tyle doświadczeń. Ostatnio dane było mi się przekonać, że, choćbym bardzo się starała, to nigdy nie opiszę wszystkich problemów, z jakimi zmagają się osoby z wadą słuchu. Niedawno dostałam wiadomość od czytelniczki z prośbą o poruszenie pewnego tematu. Sama w życiu bym go nie poruszyła, bo nigdy nie miałam złych doświadczeń w tej kwestii. Chodzi o wizyty u fryzjera. Sprawa dla mnie była jasna: informuje o niedosłuchu, a potem ustalam z fryzjerem, co chcę mieć na głowie. Robię to przed rozpoczęciem pracy, bo do mycia głowy, farbowania, czy cięcia aparat muszę zdjąć. W czasie pracy fryzjera jestem praktycznie całkowicie głucha, żaden kontakt ze mną nie wchodzi w grę. Po co zatem w ogóle poruszać ten temat? Bo – jak się okazało – przyzwyczajenia fryzjera bywają silniejsze. Moja czytelniczka robiła to wszystko, co opisałam, a mimo to fryzjerzy z uporem maniaka do niej…

Navigate