Dowody na to, że dorosłam

Od dłuższego czasu – czyli w sumie odkąd mam dzieci – co jakiś czas słyszę: „Dorośnij!”. Mam dorosnąć, dojrzeć, spoważnieć. Lata mijają, a mojej dorosłości nikt nie dostrzega i wciąż wszyscy czekają, aż ona w końcu nadejdzie. Czuję się oburzona, bo jak to nie dorosłam? Dzieci, mąż, własna firma to mało? No, skoro tak, to dla tych wszystkich niedowiarków w dniu moich 28. urodzin przedstawiam dowody na moją dorosłość. Mam ładną bieliznę – jako gówniara z bieda-kieszonkowym nieszczególnie zwracałam uwagę na to, co noszę pod ubraniem i skupiałam się tylko na tym co widać. Nadal ubieram się beznadziejnie więc niech chociaż bielizna będzie ładna. Nawet poddałam się brafitingowi, by ta bielizna była ńie tylko ładna, ale dobrze dobrana. Nie brakuje mi skarpetek – nawet mam ich nadwyżkę. Spokojnie z 50 par. Czyż to nie dowód mojej dorosłości? Nie brakuje mi rajstop – kiedyś powiedziałam mojej mamie, że starość jest wtedy,…

Navigate